Choróbsko w natarciu. Mozaika zdjęciowa z zeszłego roku
Hej Kochani Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Dziękuję Wszystkim Aktywnym i tym Cichym Obserwatorom też jeśli tacy są. Dobrze, że Jesteście Kochani! Niestety jeszcze nie odpowiedziałam na wszystkie Wasze komentarze, bo dorwało mnie znów wredne choróbsko i trzyma uparcie w swoich szponach. Mam nadzieję, że jutro uda mi się dostać do lekarza i że doktorka zapisze mi coś dobrego. Nie mogę spać w nocy przez duszący kaszel, za dnia też ciężko, więc się męczę. Jestem słaba jak żaba, która poszła do doktora. Zupełnie opadłam z sił. Od kaszlu aż mnie boli cała klatka piersiowa. Na domiar złego w sobotę dostałam biegunkę i tak latałam od wyrka do łazienki, choć ledwo się na nogach trzymałam. Nie wiem skąd ta biegunka i po co. Męża też jakiś wirus chwycił, na szczęście taki jednodniowy. Weekend był koszmarem dosłownie. Na dworze ciepło przyjemnie, a ty się człowieku kisisz w domu. No cóż... Odkryłam pewien specyfik na wsparcie odporności...